Ten duet rozsadzi koalicję? "Zapowiada, że wykończy Tuska"
O zakulisowych działaniach byłych spin doktorów Prawa i Sprawiedliwości pisze "Newsweek". Tygodnik wspomina o bankiecie w warszawskiej siedzibie ambasadora Stanów Zjednoczonych na inaugurację obchodów 250-lecia tego kraju. Wśród wielu ważnych osobistości pojawili się tam właśnie wicemarszałek z ramienia PSL Michał Kamiński oraz europoseł PiS Adam Bielan. Była to, podkreśla tygodnik, jedna z kilku w ostatnim czasie wizyt tych polityków u ambasadora USA Toma Rose'a.
Bielan i Kamiński kuszą PSL nową koalicją?
Autorka tekstu Dominika Długosz przywołuje wypowiedź Kazimierza Marcinkiewicza, byłego premiera oraz byłego znajomego wicemarszałka Kamińskiego, według którego od paru tygodni politycy Prawa i Sprawiedliwości i prezydent Karol Nawrocki próbują skłonić ludowców do politycznej wolty i zawiązania koalicji z Prawem i Sprawiedliwością i Konfederacją.
– Uczestniczy w tym Misiek Kamiński, który nienawidzi Tuska i zapowiedział, że wykończy Donalda – twierdzi Marcinkiewicz. Według niego, to właśnie ta dwójka mogła namówić ambasadora Rose'a, aby wkroczył w wojnę polsko-polską.
"Newsweek" zwraca uwagę na szerokie kontakty Kamińskiego w Stanach Zjednoczonych, które ceni również Władysław Kosiniak-Kamysz. Wicepremierowi i szefowi MON bardzo zależy bowiem na dobrych relacjach z Amerykanami. Zarówno to, jak i dobre relacje szefa PSL z Nawrockim mają chcieć wykorzystać Kamiński i Bielan, zachęcając Kosiniaka-Kamysza do zawarcia nowej koalicji. Takiego kuszenia zdają się jednak nie obawiać politycy rządzący. – Władek nie takie propozycje dostawał, i to nie od Miśka z Adamem, tylko od naprawdę poważnych ludzi Kaczyńskiego. Jakby chciał, to byłby ich kandydatem na prezydenta i jednocześnie na premiera, ale za każdym razem odmawiał. Nie mamy żadnych wątpliwości co do jego koalicyjnej lojalności – powiedział tygodnikowi jeden z ministrów z ramienia KO.
Kluczowa kwestia: Bezpieczeństwo
Wersję o tym iż Bielan z Kamińskim podzielili się swoim pomysłem z ambasadorem USA mieli potwierdzić dziennikarce tygodnika rozmówcy z Prawa i Sprawiedliwości. "Wystarczy przekonać lidera PSL, że z jego społecznym kapitałem i kontaktami z Amerykanami mógłby stanąć na czele rządu "zgody narodowej". A że prezes PSL przekonać się ot, tak po prostu nie da, trzeba stworzyć taką atmosferę, która ułatwi mu podjęcie decyzji" – czytamy. Kluczem ma być tu kwestia bezpieczeństwa Polski, która ma mu leżeć bardzo na sercu. – Czy gdyby coś miało realnie zagrozić bezpieczeństwu Polski, to Władek by ostro zareagował? Na pewno – nie mają wątpliwości współpracownicy szefa MON, którzy naciskają jednak na frazę "realnie zagrozić".
Jedną z form realizacji tej koncepcji ma być retoryka, jaką Prawo i Sprawiedliwość wraz z otoczeniem prezydenta obrali do przedstawiania sprawy Włodzimierza Czarzastego. "Nie przypadkiem w ataku na Włodzimierza Czarzastego właściwie wszyscy politycy PiS używali frazy 'zagraża bezpieczeństwu Polski'" – czytamy.
Tusk ma się czego obawiać? "Na razie ludowcy wolą siedzieć okrakiem na płocie"
Czy plan byłych spin doktorów PiS ma szansę na realizację? Czy obóz rządzący na czele z Donaldem Tuskiem ma się czego obawiać?
"Przynajmniej kilku z nich nie kryje niechęci do premiera. W PSL dominuje jednak pragmatyczna umiejętność liczenia. Zarówno dla PiS, jak i Tuska posłowie Kosiniaka są niezbędni do większości pozwalającej rządzić. Kluczowe jest to, że Tusk nie wchodzi im z butami w elektorat ani nie próbuje zagłodzić, jak robiło to PiS. Dlatego na razie ludowcy wolą siedzieć okrakiem na płocie. A mistrz intrygi i jątrzenia Michał Kamiński wciąż będzie wicemarszałkiem Senatu z ich rekomendacji. Nigdy nie wiadomo, kiedy naprawdę będzie mógł się im przydać" – podsumowuje "Newsweek".